sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 1

Kolejny dzień w szkole. Dziś mają przyjść te gwiazdunie. Jak zwykle wszyscy siedzą jak na szpilkach a ja gadam z Edi. - Dzieci proszę usiądźcie! - Krzyknął nauczyciel. Westchnęłam i poszłam do swojej ławki. Po chwili weszła piątka chłoptasiów. Przedstawili się durnymi imionami. Potem nauczyciel kazał się nam przedstawić. Oczywiście nasza Diana, Królowa Weszechmogących Plastików udawała nieśmiałą. - Więc jestem ładna...-Zaczęła a ja się zaśmiałam. Super, zaczyna od kawałów. - Weź się lepiej schowaj, bo małpa swoich dzieci szuka! - Powiedziałam a cała klasa się śmiała. - Idź się lecz do psychiatryka. - Powiedziała. - Racja, tylko podaj mi numer do tego, do którego ty chodzisz! - Powiedziałam a cała klasa i nawet ci chłopcy wybuchli ponownym śmiechem. Przyznam, mina Diany była niezastąpiona. - Dziecko. Więc jestem też miła. - Powiedziała a ja się dławiłam śmiechem. - Rozumiem, że akumulatorek w mózgu się wyczeprał! - Zaśmiałam się a klasa nie wytrzymywała. - Ych, zamknij się...Jestem też skromna. - Powiedziała udając, że się rumieni. - Istniejesz z wersią z mózgiem czy to twój najlepszy tryb? - Zapytałam a klasa nie wytrzymała. Wszyscy byli czerwoni od śmiechu. - Monzales starczy! - Krzyknął nauczyciel. - No dobrze...Ale powiem kilka słów do naszych kolegów! - Powiedziałam słodko. nauczyciel uśmiechnął się i odetchnął. - Więc kolego blondynie: Bóg mnie stworzył, bo lubi piękno, Ciebie, bo ma poczucie humoru. Kolego w lokach: Mopy ma woźny, ale ty mu ukradłeś i sobie przykleiłeś na głowe. Kolego w paskach: Lubie żółty, ale twoje zęby to przesada. Kolego mulacie: Moja mama kołysała mnie w kołysce, a Twoja najwidoczniej w misce z błotem! Kolego na bibera: Gdy na ciebie patrze chcę wysłać SmS o teści "POMAGAM". Lady And Gentelmen dziękuje! - Powiedziałam ukłaniając się. Wszyscy nie mogli złapać wdechu ze śmiechu. - I Loczek patrz latarnia! - Powiedziałam śmiejąc się. - To leć. Nie będę Ci miejsca zajmować. I czy ty zęby kretem myjesz? Bo jesteś piękna jak róża, tylko łeb za duży. - Powiedział a cała klasa zrobiła "uuu masz przerąbane". Zaśmiałam się. - Róże są czerwone, fiołki fioletowe, Frankenstain potworem, a czym ty do cholebci jesteś? Bo gdybyś poszedł na casting do "Brzyduli" powiedzieli by Ci, że takie brzydactwo jest już karalne! - Zaśmiałam się. - Kosz na plastiki jest tam. Idź z łaski swojej się wywal do niego. - Powiedział. - Ale twarz! Miałeś spięcie w inkubatorze? - Zaśmiałam się, a ze mną cała klasa. - Monzales do dyrektora już! - Krzyknął zniecierpliwiony nauczyciel. - Czemu ja?! A on?! On też wyzywał mnie! No ale tak przecież to gwiazdunia z przyszłością, a ja to zwykła sierota z tego domu dziecka. Ja jestem ta gorsza a on ten to ten, który nuci sobie do mikrofony głupi tekst o miłości! - Wykrzyknęłam. Wszyscy ucichli. - Marsz! - Krzyknął. Załamałam się. - Wiecie dlaczego jestem tą złą? Bo właśnie tak mnie traktujecie. Jakbym niewiedziała, że już moje życie jest bez przyszłości! No, ale przecież ważny jest jakiś chłopaczek! - Krzyknęłam po czym wzięłam torbę i wyszłam z sali. Kurka, ale sie uniosłam. No nieźle pokazałam jaka jestem słaba!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz